Leczenie paradontozy może zatrzymać rozwój choroby, ograniczyć stan zapalny i poprawić kondycję tkanek otaczających zęby. Nie usuwa jednak podatności na problemy z przyzębiem raz na zawsze. U osoby, która przeszła periodontitis, ryzyko ponownego pojawienia się zmian pozostaje większe niż u pacjenta ze zdrowym przyzębiem.

Nawrót nie oznacza przy tym, że wcześniejsze leczenie nie przyniosło efektu. Paradontoza ma charakter przewlekły, a jej dalszy przebieg zależy m.in. od higieny jamy ustnej, stanu przyzębia po terapii, palenia, chorób ogólnych oraz regularności kontroli.

Bakterie nie znikają z jamy ustnej po leczeniu

Jednym z głównych celów terapii periodontologicznej jest usunięcie złogów i biofilmu bakteryjnego z powierzchni zębów oraz miejsc położonych pod dziąsłami. Dzięki temu stan zapalny może się wyciszyć, a tkanki mają warunki do gojenia.

Nie oznacza to jednak trwałego usunięcia bakterii z jamy ustnej. Biofilm tworzy się ponownie każdego dnia. Jeżeli przez dłuższy czas pozostaje na zębach i w przestrzeniach międzyzębowych, może ponownie doprowadzić do zapalenia dziąseł. U osoby z historią paradontozy taki proces wymaga szczególnej uwagi.

Dlatego skuteczność leczenia w kolejnych latach zależy również od codziennego szczotkowania oraz oczyszczania przestrzeni międzyzębowych. Sama terapia przeprowadzona w gabinecie nie zastąpi regularnej higieny domowej.

Głębokie kieszonki mogą sprzyjać ponownemu rozwojowi choroby

Po leczeniu periodontologicznym lekarz ocenia głębokość kieszonek przyzębnych i sprawdza, czy podczas badania pojawia się krwawienie. Szczególnej obserwacji wymagają miejsca, w których pozostają głębsze kieszonki.

Trudniej utrzymać je w czystości, ponieważ zwykła szczoteczka nie dociera głęboko pod brzeg dziąsła. Mogą więc powstać warunki sprzyjające ponownemu gromadzeniu się bakterii i rozwojowi zapalenia.

Nie oznacza to, że każda kieszonka po leczeniu musi prowadzić do nawrotu. Periodontolog ocenia cały stan przyzębia, a nie pojedynczy pomiar. Znaczenie mają m.in. głębokość kieszonki, obecność krwawienia, wcześniejsza utrata tkanek oraz zmiany obserwowane podczas kolejnych wizyt. Badania długoterminowe wskazują, że utrzymujące się kieszonki mogą mieć znaczenie dla rokowania zębów podczas wieloletniej opieki podtrzymującej.

Brak bólu nie oznacza, że choroba nie wraca

Paradontoza może rozwijać się przez pewien czas bez wyraźnych dolegliwości. Pacjent nie zawsze odczuwa ból, a niewielkie krwawienie czy obrzęk dziąsła łatwo przeoczyć.

Właśnie dlatego nawrót choroby nie musi od razu dawać sygnałów, które trudno zignorować. Zmiany mogą pojawiać się miejscowo, np. przy jednym zębie, i dopiero później prowadzić do pogłębienia kieszonki lub dalszej utraty tkanek podtrzymujących ząb.

Na wcześniejszym etapie lekarz może wykryć problem podczas badania periodontologicznego. Ocenia wtedy m.in. krwawienie podczas sondowania, głębokość kieszonek i stabilność przyzębia.

Palenie zwiększa ryzyko dalszych problemów z przyzębiem

Tytoń należy do najlepiej poznanych czynników związanych z chorobami przyzębia. Palenie utrudnia również ocenę sytuacji, ponieważ u palaczy krwawienie dziąseł może być mniej widoczne mimo rozwijającego się stanu zapalnego.

Dlatego brak krwawienia nie zawsze powinien uspokajać osobę, która pali i wcześniej leczyła paradontozę. Znacznie większe znaczenie ma regularna ocena przyzębia w gabinecie oraz kontrola czynników zwiększających ryzyko progresji choroby.

Cukrzyca może wpływać na przebieg paradontozy

Stan zdrowia całego organizmu również może zmieniać ryzyko nawrotu. Szczególne znaczenie ma cukrzyca, zwłaszcza jeśli trudno utrzymać prawidłowy poziom glukozy.

U osób z cukrzycą choroby dziąseł występują częściej, a gorsza kontrola glikemii wiąże się z większym ryzykiem periodontitis. Z tego powodu pacjent powinien informować periodontologa o rozpoznaniu cukrzycy i zmianach dotyczących jej leczenia.

Nawrót może dotyczyć tylko jednego miejsca

Powrót choroby nie zawsze oznacza rozległe pogorszenie stanu całego przyzębia. Czasem zmiana pojawia się przy jednym zębie albo w niewielkiej grupie miejsc.

Może o tym świadczyć np.:

  • ponowne krwawienie podczas szczotkowania lub nitkowania,
  • obrzęk albo zaczerwienienie dziąsła,
  • nieprzyjemny zapach z konkretnego miejsca,
  • zwiększona ruchomość zęba,
  • pogłębienie kieszonki stwierdzone podczas badania,
  • ponowne pojawienie się ropnej wydzieliny.

Takich sygnałów nie trzeba jednak oczekiwać przed umówieniem kontroli. Leczenie podtrzymujące ma właśnie pozwolić wykryć pogorszenie zanim pacjent sam zauważy wyraźne objawy.

Jak ograniczyć ryzyko nawrotu paradontozy?

Po zakończeniu aktywnej terapii periodontologicznej pacjent przechodzi do leczenia podtrzymującego. Częstotliwość wizyt zależy od jego indywidualnego ryzyka i aktualnego stanu przyzębia. Europejskie zalecenia przewidują odstępy od około 3 do maksymalnie 12 miesięcy, przy czym u wielu pacjentów kontrole odbywają się częściej.

Podczas takich wizyt periodontolog może ponownie ocenić kieszonki, krwawienie, higienę i miejsca, które wcześniej sprawiały problemy. Jeżeli zauważy oznaki ponownej aktywności choroby, może zareagować na wczesnym etapie.

Paradontozy nie należy więc traktować jak infekcji, którą leczy się raz i o której można później zapomnieć. Po opanowaniu choroby celem staje się utrzymanie stabilnego przyzębia. Regularna higiena, ograniczenie czynników ryzyka oraz kontrole periodontologiczne pomagają zachować efekt terapii i zmniejszyć ryzyko dalszej utraty tkanek otaczających zęby.

Dr Agnieszka Laskus Lekarz - stomatolog Periodontolog
https://drlaskus.com/ |  + wpisy

Mieszkam i pracuję w Warszawie. Praktykę lekarską prowadzę od ponad dwudziestu lat. Jestem współwłaścicielką kliniki stomatologicznej Trio-Dent, gdzie leczę pacjentów, prowadzę badania naukowe, ale też udzielam pomocy osobom, które jej potrzebują.